PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
fizjopedia.pl
jesteśmy razem
11
lat!
jesteśmy razem
11
lat!
10 marca 2014 Wyższa Jaki jest stół każdy widzi, czyli felieton napisany oburęcznie Radosław Dzikoń, Tomasz Borowski Człowieka leworęcznego nazywa się czasem pejoratywnie “mańkutem”. W zależności od regionu, wrażliwości i proporcji tkanki nerwowej do tkanki łącznej w OUN, stosuje się określenia: “lewus”, “sulan”, “lewszun” (w białostockim), czy “szmaja” lub “śmania” (w poznańskim). Stare jak świat zjawisko, że głupkowate określenia są dziełem głupków albo dziennikarzy (”Justyna Kowalczyk dzielnie walczyła ze sobą i z pękniętą stopą” - Radio Zet). Jeśli ktoś jest "lewusem" lub "ma dwie lewe ręce" postrzegany jest jako osoba beznadziejnie gorsza. O kimś, z kim nie daje się wytrzymać z powodu jego złego humoru, mówi się eufemistycznie, że ten wstał lewą nogą. Zauważmy, że człowiek “prawy” czy "praworządny" wzbudza nasz szacunek (no, może z wyjątkiem prawicowych polityków). O kimś zaś, kto cieszy się czyimś pełnym zaufaniem i któremu powierza się poufne sprawy do wykonania, zwykło się mówić, że jest on czyjąś "prawą ręką". Zarówno leworęczność, jak i praworęczność nie są dziełem przypadku. Fenomen naszej dominującej jednostronności próbują tłumaczyć teorie: genetyczna, organiczna i biochemiczna. Praworęczność (lub jak kto woli: prawostronność) nie jest domeną jedynie człowieka, ale również innych stworzeń. Znacząca cześć populacji ludzi i zwierząt posługuje się częściej prawymi kończynami. Jak pokazują badania dr Forrester, większość ssaków jest prawostronna wobec przedmiotów, z którymi się stykają. Co ciekawe, jednak w przypadku relacji z innymi istotami - bywa już różnie. Jeszcze nie tak dawno temu osoby leworęczne dość często usiłowano “nawrócić” na “jedynie słuszną” praworęczność. Po zbadaniu takich ludzi okazało się, że wskutek tego typu “przestawiania” zmienia się sposób zorganizowania ich mózgu i aktywność poszczególnych jego regionów. Brytyjski badacz tematu Stefan Klöppel zaobserwował, że “przeuczenie” z lewo- na praworęczność nie powoduje prostego przeniesienia aktywności z kontrolujących ruch ręki obszarów prawej półkuli do lewej (trzeba pamiętać, że ruchy te są kontrolowane przez przeciwległą półkulę). Regiony zawiadujące ruchem przełączały się, co prawda, na drugą stronę, nie działo się tak jednak w przypadku obszarów odpowiadających za planowanie ruchu. Ktoś, kto jeździ konno wie, że konia dosiada się z lewej strony. I tylko z lewej - zawsze i wszędzie. To, że my, autorzy tego felietonu nie wiemy, dlaczego akurat z lewej strony wsiada się na konia, nie dziwi nas zupełnie - wszak nie jeździmy konno (z pożytkiem dla tych pięknych, Bogu ducha winnych, stworzeń). Ale, że nie potrafili nam sensownie odpowiedzieć pytani przez nas o tę rzecz instruktorzy jazdy konnej - to już wydało nam się kuriozalne. Wszyscy bez wyjątku powoływali się na tradycję. Stosownej ankiety wśród koni nie przeprowadzaliśmy, bo do wigilii Bożego Narodzenia daleko. W przebłyskach burzy mózgów pobawiliśmy się jednak w teoretyzowanie. Doszliśmy do wniosku, że być może ów zwyczaj pochodzi z czasów, gdy jeździli konno rycerze z mieczami u lewego boku, które przeszkadzałyby niechybnie w dosiadaniu konia z prawej strony (zakładając, rzecz jasna, a priori, że większość rycerzy też była wówczas praworęczna). Dziś to oczywisty anachronizm, bo któż wsiada na konia z mieczem u boku? Jednak, gdyby wsiadać na konia naprzemiennie raz z lewej, a raz z prawej strony, to równo i symetrycznie obciążane byłyby ciężarem jeźdźca łopatki i grzbiet konia podczas wdrapywania się na siodło. Tak nawet przyznają specjaliści zajmujący się końmi. Choć wszyscy bez wyjątku instruktorzy jazdy konnej jednogłośnie i uparcie twierdzą, że do konia zawsze podchodzimy i wsiadamy z lewej strony. A może po prostu chodzi o to, że większość społeczeństwa jest praworęczna i - używając prawej ręki do trzymania konia za uzdę - jeździec trzyma go i prowadzi po swojej prawej stronie i używa prawej ręki do mocnego chwytu podczas wsiadania. Oczywiście lepiej byłoby dla konia, aby wsiadać naprzemiennie: raz z lewej, a raz z prawej strony. Tak mówią specjaliści zajmujący się końmi. Ale tak się nie czyni, bo “nie ma takiego zwyczaju”. Każdy fizjoterapeuta wie, jak ważny jest harmonijny, symetryczny rozwój ciała i jego sprawność. Ale tak z ręką na sercu: czyż nie preferujemy pracy z pacjentem z jednej strony? Czy nie jest tak, że mamy swoją “ulubioną” stronę stołu rehabilitacyjnego? Ten, kto pracuje dłuższy czas w fizjoterapii pamięta pewnie, jak to kiedyś nasi koledzy masażyści mieli swoje stoły do masażu niemal “przyspawane” do ścian. Dzięki czemu, całe lata pracowali wygięci w jedną stronę. Po prostu ergonomia pracy nie istniała. Najważniejszą i jedyną rzeczą było to, by pacjentowi było wygodnie. A przecież pacjent leży na kozetce co najwyżej kilkadziesiąt minut, a terapeuta pracuje kilka długich godzin dziennie! Takie długotrwałe obciążenie jednej strony nie jest niczym dobrym - jakże często mówimy to naszym pacjentom! Bo kolano odmówi posłuszeństwa albo biodro się szybciej "zużyje". A co z nami? Wyobraźmy sobie, że od dzisiaj, pracujemy przede wszystkim ręką lewą w dni nieparzyste, a w dni parzyste - prawą. Myślę, że znalazłoby się kilku chętnych i pewnie daliby radę (pomijając tych, którzy mają obie ręce lewe i jest im akurat wszystko jedno, co z pacjentem działają; tym bardziej - którą ręką). Koleżanko i Kolego! Mamy poniedziałek, mamy nowy tydzień. Zacznij go od obejrzenia swoich rąk. Nieważne, czy jesteś prawo- czy leworęczny(-a) - to Twoje “narzędzia” w pracy z pacjentem. Zadbaj o ich symetryczną sprawność. Niech wie prawica, co czyni lewica! Radosław Dzikoń (leworęcznie), Tomasz Borowski (praworęcznie)

© Fizjopedia.pl - Portal niezależnej publicystyki fizjoterapeutycznej, 2008-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone na tej stronie są prawnie chronioną własnością intelektualną.

Kopiowanie, wydruk lub inne rozpowszechnianie bez podania źródła, będzie traktowane jako działanie na szkodę portalu i ścigane wszelkimi,

przewidzianymi prawem, środkami.

O PORTALU

© Fizjopedia.pl - Portal niezależnej publicystyki

fizjoterapeutycznej, 2008-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały umieszczone

na stronach portalu są własnością intelektualną

portalu Fizjopedia.pl.

Kopiowanie i wydruk bez podania źródła traktowane

będą jako działania na szkodę portalu Fizjopedia.pl

i ścigane wszelkimi, przewidzianymi prawem,

środkami. Portal nie bierze odpowiedzialności

za treść zamieszczonych reklam.

Tomasz Borowski

Redaktor naczelny

PORTAL NIEZALEŻNEJ PUBLICYSTYKI FIZJOTERAPEUTYCZNEJ
fizjopedia.pl
10 marca 2014 Jaki jest stół każdy widzi, czyli felieton napisany oburęcznie Radosław Dzikoń, Tomasz Borowski Człowieka leworęcznego nazywa się czasem pejoratywnie “mańkutem”. W zależności od regionu, wrażliwości i proporcji tkanki nerwowej do tkanki łącznej w OUN, stosuje się określenia: “lewus”, “sulan”, “lewszun” (w białostockim), czy “szmaja” lub “śmania” (w poznańskim). Stare jak świat zjawisko, że głupkowate określenia są dziełem głupków albo dziennikarzy (”Justyna Kowalczyk dzielnie walczyła ze sobą i z pękniętą stopą” - Radio Zet). Jeśli ktoś jest "lewusem" lub "ma dwie lewe ręce" postrzegany jest jako osoba beznadziejnie gorsza. O kimś, z kim nie daje się wytrzymać z powodu jego złego humoru, mówi się eufemistycznie, że ten wstał lewą nogą. Zauważmy, że człowiek “prawy” czy "praworządny" wzbudza nasz szacunek (no, może z wyjątkiem prawicowych polityków). O kimś zaś, kto cieszy się czyimś pełnym zaufaniem i któremu powierza się poufne sprawy do wykonania, zwykło się mówić, że jest on czyjąś "prawą ręką". Zarówno leworęczność, jak i praworęczność nie są dziełem przypadku. Fenomen naszej dominującej jednostronności próbują tłumaczyć teorie: genetyczna, organiczna i biochemiczna. Praworęczność (lub jak kto woli: prawostronność) nie jest domeną jedynie człowieka, ale również innych stworzeń. Znacząca cześć populacji ludzi i zwierząt posługuje się częściej prawymi kończynami. Jak pokazują badania dr Forrester, większość ssaków jest prawostronna wobec przedmiotów, z którymi się stykają. Co ciekawe, jednak w przypadku relacji z innymi istotami - bywa już różnie. Jeszcze nie tak dawno temu osoby leworęczne dość często usiłowano “nawrócić” na “jedynie słuszną” praworęczność. Po zbadaniu takich ludzi okazało się, że wskutek tego typu “przestawiania” zmienia się sposób zorganizowania ich mózgu i aktywność poszczególnych jego regionów. Brytyjski badacz tematu Stefan Klöppel zaobserwował, że “przeuczenie” z lewo- na praworęczność nie powoduje prostego przeniesienia aktywności z kontrolujących ruch ręki obszarów prawej półkuli do lewej (trzeba pamiętać, że ruchy te są kontrolowane przez przeciwległą półkulę). Regiony zawiadujące ruchem przełączały się, co prawda, na drugą stronę, nie działo się tak jednak w przypadku obszarów odpowiadających za planowanie ruchu. Ktoś, kto jeździ konno wie, że konia dosiada się z lewej strony. I tylko z lewej - zawsze i wszędzie. To, że my, autorzy tego felietonu nie wiemy, dlaczego akurat z lewej strony wsiada się na konia, nie dziwi nas zupełnie - wszak nie jeździmy konno (z pożytkiem dla tych pięknych, Bogu ducha winnych, stworzeń). Ale, że nie potrafili nam sensownie odpowiedzieć pytani przez nas o tę rzecz instruktorzy jazdy konnej - to już wydało nam się kuriozalne. Wszyscy bez wyjątku powoływali się na tradycję. Stosownej ankiety wśród koni nie przeprowadzaliśmy, bo do wigilii Bożego Narodzenia daleko. W przebłyskach burzy mózgów pobawiliśmy się jednak w teoretyzowanie. Doszliśmy do wniosku, że być może ów zwyczaj pochodzi z czasów, gdy jeździli konno rycerze z mieczami u lewego boku, które przeszkadzałyby niechybnie w dosiadaniu konia z prawej strony (zakładając, rzecz jasna, a priori, że większość rycerzy też była wówczas praworęczna). Dziś to oczywisty anachronizm, bo któż wsiada na konia z mieczem u boku? Jednak, gdyby wsiadać na konia naprzemiennie raz z lewej, a raz z prawej strony, to równo i symetrycznie obciążane byłyby ciężarem jeźdźca łopatki i grzbiet konia podczas wdrapywania się na siodło. Tak nawet przyznają specjaliści zajmujący się końmi. Choć wszyscy bez wyjątku instruktorzy jazdy konnej jednogłośnie i uparcie twierdzą, że do konia zawsze podchodzimy i wsiadamy z lewej strony. A może po prostu chodzi o to, że większość społeczeństwa jest praworęczna i - używając prawej ręki do trzymania konia za uzdę - jeździec trzyma go i prowadzi po swojej prawej stronie i używa prawej ręki do mocnego chwytu podczas wsiadania. Oczywiście lepiej byłoby dla konia, aby wsiadać naprzemiennie: raz z lewej, a raz z prawej strony. Tak mówią specjaliści zajmujący się końmi. Ale tak się nie czyni, bo “nie ma takiego zwyczaju”. Każdy fizjoterapeuta wie, jak ważny jest harmonijny, symetryczny rozwój ciała i jego sprawność. Ale tak z ręką na sercu: czyż nie preferujemy pracy z pacjentem z jednej strony? Czy nie jest tak, że mamy swoją “ulubioną” stronę stołu rehabilitacyjnego? Ten, kto pracuje dłuższy czas w fizjoterapii pamięta pewnie, jak to kiedyś nasi koledzy masażyści mieli swoje stoły do masażu niemal “przyspawane” do ścian. Dzięki czemu, całe lata pracowali wygięci w jedną stronę. Po prostu ergonomia pracy nie istniała. Najważniejszą i jedyną rzeczą było to, by pacjentowi było wygodnie. A przecież pacjent leży na kozetce co najwyżej kilkadziesiąt minut, a terapeuta pracuje kilka długich godzin dziennie! Takie długotrwałe obciążenie jednej strony nie jest niczym dobrym - jakże często mówimy to naszym pacjentom! Bo kolano odmówi posłuszeństwa albo biodro się szybciej "zużyje". A co z nami? Wyobraźmy sobie, że od dzisiaj, pracujemy przede wszystkim ręką lewą w dni nieparzyste, a w dni parzyste - prawą. Myślę, że znalazłoby się kilku chętnych i pewnie daliby radę (pomijając tych, którzy mają obie ręce lewe i jest im akurat wszystko jedno, co z pacjentem działają; tym bardziej - którą ręką). Koleżanko i Kolego! Mamy poniedziałek, mamy nowy tydzień. Zacznij go od obejrzenia swoich rąk. Nieważne, czy jesteś prawo- czy leworęczny(-a) - to Twoje “narzędzia” w pracy z pacjentem. Zadbaj o ich symetryczną sprawność. Niech wie prawica, co czyni lewica!
O PORTALU